7/25/2017 11:54:00 AM

Obalamy mity Korei Południowej

Obalamy mity Korei Południowej
Kiedy niedawno po raz kolejny natknęłam się w internecie na spis prawdziwych faktów/rzeczy, które zaskoczą mnie w Korei Południowej, stwierdziłam że nadszedł czas na ten post. Na blogu wystrzegamy się generalizacji (chociaż i nam czasami się to zdarza) i wielokrotnie podkreślałyśmy, że to co znajdziecie na blogu to nasze subiektywne spojrzenie na Koreę Południową, oparte na naszych doświadczeniach. Jednak gdy czytam, że Korea jest taka czy inna, a teorie są wysnuwane na podstawie 3-dniowego pobytu w Seulu to nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Korea Południowa to dużo więcej niż tylko stolica. Wszystkie inne miasta i wsie to też Korea, chociaż często turyści tam nie docierają i arbitralnie zakładają, że Seul=Korea Południowa. Otóż nie. Nawet sam Seul to nie tylko miejsca turystyczne, to także dzielnice oddalone od centrum miasta. Daleko nam od nazywania się ekspertkami od Korei Południowej, sumując wszystkie nasze pobyty w tym kraju nie wyszedłby z tego nawet rok (chociaż już niedługo), ale mimo wszystko przez te miesiące spędzone tutaj poznałyśmy Koreę na tyle żeby wyłapywać te najbardziej nieprawdziwe fakty o Korei, a Ci którzy mieszkają tam na stałe widzą ich pewnie jeszcze więcej.

Na początek kilka faktów z posta "19 rzeczy, które zaskoczą Was w Korei Południowej" z bloga Weekendowi.pl.

Porządek i spokój na ulicach- Największym zaskoczeniem przy okazji pierwszej wizyty w Seulu jest to, że choć miasto jest ogromne – liczy ponad 10 mln mieszkańców – to jednak jest ono w miarę spokojne. W ciągu dnia w centrum nie ma tłumów, ludzie nie wyglądają jakby gdziekolwiek się spieszyli. Podobnie jest nocą – oczywiście, ludzi kręci się tutaj sporo, ale nie ma dzikich tłumów, jakich można by się spodziewać. Gdzie są ci wszyscy ludzie?

Nie wiem gdzie spędzali czas autorzy posta wieczorami, ale spokój? W dzielnicach studenckich czy turystycznych restauracje i kluby są czynne do późnych godzin nocnych, albo i rannych, na ulicach odbywają się występy, a w niektórych miejscach po prostu nie da się przejść. W ciągu dnia oczywiście ludzie siedzą w pracy i szkole, ale wieczorami (i to również w tygodniu, a nie tylko w weekendy) jest tu o wiele tłoczniej niż w przeciętnym polskim mieście. Nie zapominajmy też o obowiązkowej przerwie na lunch, w dni powszednie około godziny 12 ulice są pełne ludzi.


Hongdae nocą, cr: southernerabroad.wordpress.com



Wolni od nałogów- Koreańczycy to bardzo mili ludzie. A także uporządkowani i zdyscyplinowani. Widać to choćby po bardzo czystych ulicach. Mimo tego, że w mieście praktycznie nie ma koszy na śmieci! Obie te rzeczy da się oczywiście banalnie prosto wyjaśnić. W Seulu obowiązuje całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych pod bezwzględną karą mandatu w wysokości 100 dolarów. Ale nie ma powodu jej egzekwować, bo Koreańczycy zwyczajnie nie palą, a jeśli już znajdą się jacyś odszczepieńcy, to mają dla siebie specjalne małe budki w centrum miasta (które pewnie da się policzyć na palcach jednej ręki), przypominające kubiki na lotniskach. Ze śmieciami jest jeszcze ciekawiej – Koreańczycy przykładają ogromną wagę do segregacji śmieci. Do tego stopnia, że gdy po zjedzeniu kanapki lub wypiciu kawy na mieście zostanie im opakowanie, to…pakują je do torby i zanoszą do domu, gdzie wrzucają do odpowiedniego pojemnika. Naprawdę!

Nie i jeszcze raz nie. Czyste ulice? To prawda, że nie ma koszy na śmieci, ale cóż z tego. Wieczorami i nad ranem na ulicach piętrzą się góry śmieci. Rano trzeba lawirować między nimi do stacji metra zanim sprzątacze i właściciele restauracji je uprzątną. Segregacja śmieci? Owszem, ale nie zawsze i nie wszyscy. Niejednokrotnie widziałam jak taki pusty kubek po kawie lądował na stercie innych śmieci leżących na chodniku. Ci którzy chowają śmieci do torby raczej nie robią tego kierowani potrzebą segregacji, a po prostu nie chcą wyrzucać śmieci na ulicę. Same pisałyśmy niedawno o tym, że Koreańczycy segregują śmieci, ale robią to głównie w domu, bo i w domu mają do tego warunki (odpowiednie pojemniki, konkretne kolory worków itd.).


cr: koreajoongangdaily.joins.com
cr: koreajoongangdaily.com

śmieci na plaży Heundae w Busanie cr: koreatimes.co.kr

Żeby nie być gołosłownym tutaj macie kilka artykułów na ten temat: KLIKKLIKKLIK. Temat śmieci jeszcze na pewno na blogu poruszymy, bo to ciekawe zagadnienie i wgląd w zachowania społeczne. Segregujemy w domach, zmuszeni niejako przez system, śmiecimy na ulicach nie czując odpowiedzialności za przestrzeń publiczną?

Nie palą? Palą i to więcej niż w Polsce. Teraz rzeczywiście są zakazy palenia w restauracjach i miejscach publicznych oraz wyższe ceny papierosów, ale wystarczy przechodząc koło restauracji czy biurowca zerknąć w boczną uliczkę, a od razu znajdzie się tych "palaczy-odszczepieńców". Według danych OECD 37% Koreańczyków pali codziennie KLIK, a wielu z nich wpada w nałóg podczas obowiązkowej służby wojskowej. Żeby z tym walczyć rząd prowadzi liczne kampanie- k-popowy zespół Lovelyz został w 2016 roku ambasadorem kampanii antynikotynowej w wojsku KLIK. Czy gdyby problemy śmieci i palenia nie istniały to tak intensywnie by z nimi walczono?


cr: www.thestar.com.my

Jak kawa, to tylko ze Starbucksa. Z drugiej strony – po pobieżnej i ogólnej obserwacji życia w Seulu można w skrócie podsumować, że to hmm…dość zamerykanizowane społeczeństwo. Nie zrozumcie mnie źle – Koreańczycy świetnie konserwują swoje tradycje, ale z drugiej strony, ze wszystkich stron biją w nas te wszystkie symptomy globalizacji: neony, globalne marki, komercja, język angielski. Czy to źle? Trudno powiedzieć…

Wiem, wiem. Same pisałyśmy o tym, że w Korei jest najwięcej lokali Starbucks na świecie, ale nie przesadzajmy. Wielu woli rodzime sieci kawiarni, albo małe kawiarenki z unikalnym klimatem, które stają się teraz szczególnie popularne. Koreańczycy po prostu uwielbiają pić kawę, KLIK. Według danych z 2015 roku w Korei Południowej istnieje 49,600 kawiarni (KLIK)  i Starbucksy nie stanowią tu większości (największa sieć kawiarni pod względem lokali to rodzima Caffe Bene). Zastanawiają mnie też neony jako objaw amerykańskości i globalizacji, czy aby na pewno?

Przepyszne desery w Banana Tree w Gangnam

Różnorodność smaków- Niestety jedzenie nie należy do najtańszych – kociołek zupy rybnej w knajpie (oddajmy sprawiedliwość, że bardzo pysznej), taki powiedzmy dla 2 osób, może kosztować w przeliczeniu na nasze ok. 150 złotych. Z drugiej strony – bardzo rozwinięty i popularny wśród miejscowych jest street food. Na improwizowanych stoiskach znajdziecie krewetki, kiełbaski, owoce morza, deep-frajowane słodkości, a nawet smażone jedwabniki (dość dobre, naprawdę!), którymi zajadają się miejscowi.

Widać autorzy jadali tylko w turystycznych lokalizacjach i to wybierając te droższe punkty, bo spokojnie w Seulu da się zjeść taniej i to nie tylko kupując na ulicznym straganie.

Post udostępniony przez Kejty (@actuallyyk)

Powyżej przykład obiadu za 20zł, a tu link do naszego tekstu o koreańskiej restauracji ze zdjęciami cen KLIK - było taniej.

Najśmieszniejszy zawód świata- Nie zapominaj jednak, że to zatłoczona Azja i w Seulu tak jak w Pekinie w godzinach szczytu na niektórych stacjach pracują specjalni upychacze, których celem jest wpychanie jak największej liczby pasażerów do już i tak zapchanych wagonów. Tak, zanim będziesz podróżować metrem w szczycie, dwa razy się zastanów…

Ani razu, a będąc w Seulu jeżdżę metrem codziennie, nie spotkałam upychacza. W metrze w godzinach szczytu jest oczywiście ciasno, tak samo gdy odbywają się jakieś większe imprezy plenerowe, ale nawet wtedy nie spotkałam takich panów. Raz jeden wracając z festiwalu filmowego w Busanie, czekałam na metro i pracownicy pilnowali porządku, ale broń Boże nie upychali ludzi, a raczej sugerowali, że ten skład jest pełen i trzeba zaczekać na następne metro. Być może autorzy mieli bardzo dużo szczęścia, bo sprawdziłam, że w całej Korei Południowej takich "upychaczy" można spotkać tylko w trzech miejscach w godzinach szczytu: Soge Station Bus Stop Dongdaemun 01, Hwangyoung Transportation Vehicle Kwangmyeong Sagley Bus Stop (Ansan direction), oraz Ansan Station Bus Stop, a i tak jak mówiłam ich główną funkcją jest kierowanie ludźmi, a nie upychanie (tekst na ten temat niestety tylko w języku koreańskim KLIK).



A tak wygląda przeciętna podróż metrem. Koreańczycy ustawiają się w kolejce przy drzwiach, lub "zaklepują" sobie miejsce np. plecakiem.


Na kpopworld.blog.pl trafiłam na "fakt", który moim zdaniem wynika po prostu z niedoczytania w odpowiednich źródłach, ale informacja i tak się rozprzestrzenia:

Około 50% Koreańczyków wyznają chrześcijaństwo. Następna połowa dzieli się na protestantyzm i ateistów. Natomiast pozostałe wiary m.in. buddyzm i islam stanowią mały procent w porównaniu do wcześniej wymienionych religii.

Po pierwsze protestanci to też chrześcijanie. Po drugie tylko około 30% Koreańczyków to chrześcijanie. Po trzecie ateiści stanowią około 50%, a buddyzm wyznaje ponad 20% wiernych, więc ja bym nie powiedziała, że to mały procent (podstawowe informacje można znaleźć na Wikipedii KLIK, albo TUTAJ) Jako ciekawostka mogę dodać, że w Seulu znajduje się największy, pod względem ilości wiernych w zborze, kościół na świecie. Pisałyśmy o odwiedzinach w nim TUTAJ.


A to dla odmiany kwiatki z Popularne.pl:

Koreańczycy bardzo dbają o swój wygląd i używają wielu kosmetyków. To dlatego ich skóra i włosy zawsze wyglądają idealnie.

Wiem, że "Sekrety Urody Koreanek" zrobiły furorę, polskie sklepy są teraz pełne koreańskich kosmetyków, no i w ogóle koreańska pielęgnacja jest teraz na topie, ale nie. Nie wszyscy Koreańczycy mają idealną cerę, nawet nie większość. Wielu boryka się z poważnymi problemami skórnymi i korzysta z usług klinik dermatologicznych, a perfekcyjna tapeta na twarzy ma za zadanie skutecznie (albo nie) ukryć chociaż część niedoskonałości. Ani super geny, ani super kuchnia, ani inna tajemna moc nie sprawia, że Koreańczycy mają lepszą skórę od Polaków.

Zarówno dzieci, jak i dorośli piją mleko podczas obiadu. Dużą popularnością cieszą się tu również jogurty, kefiry oraz mleczne koktajle.

Mleko do obiadu? Na śniadanie widziałam, ale obiad? Jeżeli jestem dorosła i nie biorę piwa czy soju, to pewnie wybiorę wodę, ale mleko? A ta popularność produktów mlecznych? To nie w Korei. W porównaniu do Polski, gdzie mamy zatrzęsienie wszelkich jogurtów, śmietan, kefirów, serów w Korei jest pod tym względem ubogo. Łatwiej znaleźć produkty mleczne w dzielnicach obcokrajowców; Iteawon czy Russian Town... Produkty mleczne nie są w Korei popularne. Wielu kojarzy koreańskie Banana Milk, wszyscy je piją w dramach i to rzeczywiście prawda, jest ono popularne, ale z bardzo prostej przyczyny, jest jednym z niewielu dostępnych. Czy ktoś umie podać jeden, najpopularniejszy jogurt w Polsce, który je większość społeczeństwa? Ja nie, bo po prostu jest ich u nas zbyt wiele. Należy również pamiętać, że Koreańczycy tak jak i wiele innych azjatyckich narodów w większości nie trawią laktozy, więc po co się katować i wmuszać w siebie mleko jeżeli mi szkodzi? Więcej o problemach z trawieniem laktozy przeczytacie tu: KLIK, KLIK, KLIK.

Post udostępniony przez Kejty (@actuallyyk)

To tylko kilka z kwiatków, na które trafiłam wpisując w google "fakty o Korei", "rzeczy które zaskoczą Cię w Korei" i "ciekawostki o Korei", a jestem pewna, że jest tego jeszcze więcej. Słyszeliście jakieś inne mity na temat Korei Południowej?

I wiem, że teraz może to wyglądać tak, że piętnuję wszelkie posty o Korei napisane po wakacyjnym wyjeździe, ale nie o to tu chodzi. Cieszę się, że Koreę odwiedza coraz więcej osób, są bezpośrednie loty z Warszawy, blogerzy piszą o Korei, ale nie zawsze to z czym wracają jest prawdą i trzeba brać na to poprawkę.

7/18/2017 10:30:00 AM

Wyprowadzka do Korei?

Nie wiem do czego mnie to doprowadzi, ale z roku na rok ilość czasu, którą spędzam w Korei rośnie. Sporo podróżuję, w przeciągu ostatnich 12 miesięcy byłam jeszcze w Japonii, Wietnamie, Hong Kongu, Gruzji, Włoszech (nawet dwa razy), Wielkiej Brytanii, Niemczech i Portugalii. Z każdego z tych wyjazdów chciałam w pewnym momencie wrócić do domu. Myślałam co zrobię po powrocie i czułam, że spędziłam w tych miejscach wystarczająco dużo czasu. Z Koreą tak nie mam. Nie chciałam wracać, planowałam kolejne dni i czułam, że mogłabym zrobić bardzo dużo. Mam osoby, z którymi chciałabym się spotykać i budować relacje, chciałam mieć stałe miejsce zamieszkania i nawet złapałam się na tym, że myślałam co bym pokazała mamie gdyby mnie odwiedziła. Trochę to dla mnie niepokojące bo wcześniej byłam w stanie zdecydowanie powiedzieć, że nie chcę się wyprowadzać z Polski. Nadal mam potrzebę podróżowania do innych miejsc i zdecydowanie jestem typem człowieka, który lubi być w podróży, ale przecież z Korei też mogłabym podróżować. Moje oczekiwania zaczynają się krystalizować, ale nie wiem czy uda mi się je osiągnąć, więc obawy rosną.



Zapewne wiecie, że jest bardzo dużo opcji wyjechania do Korei. Od rzucenia pracy i poszukania czegoś na miejscu, poprzez pracę na czarno, jeżdżenie do Japonii by przedłużyć wizę, po stypendia studenckie, czy nawet szukanie pracy przez Linkedin i inne strony oferujące zatrudnienie. Jeśli was to interesuje to przesyłam kilka linków dla zainteresowanych:

-> stypendia: 1, 2, 3, 4, 5 i dużo innych (w tym są również kursy językowe, ale przy studiach maksymalny czas pobytu to 2 lata, przy kursach językowych rok)
-> praca: 1, 2, 3, 4, 5, 6 i dużo innych

W wielu ogłoszeniach od razu jest zastrzeżenie, że trzeba posiadać wizę, co jest oczywiście trudne, bo zwykle to pracodawca musi pomóc w zdobyciu wizy. Dużo odpowiedzi daje informacja o dostępnych wizach, dzięki temu widać jakie w ogóle są możliwości i co sprawia trudność. Sporo typów jest maksymalnie na 90 dni, większość jest bardzo specjalistyczna lub ogranicza możliwości zarobkowania.

Dla przykładu:
Zatrudnienie bez szkolenia  (E-9)
Czas pobytu: maksymalnie rok
Wiza może być wystawiona w placówce dyplomatycznej wyłącznie na podstawie numeru potwierdzającego wydanie wizy (visa issuance number) uzyskanego od urzędu imigracyjnego w Korei
wymagania:
▪ Zezwolenie na pracę dla cudzoziemców zgodnie z artykułem 8 Prawa Pracy
▪ Umowa o pracę
▪ Dokumenty dotyczące miejsca pracy takie jak między innymi zaświadczenie o zarejestrowaniu oraz księga rejestrowa
▪ List zawierający referencje
▪ Inne dokumenty, które Minister Sprawiedliwości uzna za wymagane

Informacje znajdziecie tutaj: link 


Oczywiście są różne możliwości i widzę co mogłabym zrobić aby dostać wizę na 2 lata i byłabym w stanie to osiągnąć, ale nie zmienia to faktu, że nie miałabym pracy i możliwości utrzymania się na poziomie, który uważam za minimalny. Dla siebie widzę takie możliwości:

1.znalezienie pracy w Polsce lub innym kraju, która będzie polegała na pracy w Korei. Wtedy pracodawca pomoże mi w załatwieniu wizy oraz ewentualnie wesprze w ułożeniu życia na miejscu;
2. znalezienie pracy w Korei;
3. znalezienie pracy, która pozwala mi dużo podróżować i jeżdżenie do Korei na wizie turystycznej.

W mojej sytuacji opcja numer 2 jest zdecydowanie najtrudniejsza i przy wszystkich artykułach o bezrobociu nie uważam by było to wykonalne. Dodatkowo znając już trochę kulturę Korei nie wiem czy odnalazłabym się w takiej kulturze biznesu, wolałabym pracować dla firmy z kapitałem na przykład z Ameryki lub Europy, która jest zarządzana w sposób mi znany. Nie znam też koreańskiego na tyle by pracować jedynie w tym języku, więc duża część ofert w ogóle odpada. Nie wiem czy jestem tego w 100% pewna, ale próbuję rozwijać się i pracować w stronę osiągnięcia opcji nr 3. 



Na blogu nie zarabiamy, ale są rzeczy, nad którymi mogę pracować aby osiągnąć swój cel. Podczas ostatniego pobytu w Korei prowadziłam wywiady z Polkami mieszkającymi tam na stałe i muszę powiedzieć, że to było wspaniałe doświadczenie. Nie tylko poznałam dużo wspaniałych, nowych, osób, ale też dowiedziałam się co im się w Korei podoba, w jaki sposób zorganizowały przyjazd, jakie miały obawy, a co okazało się super. Znam więcej scenariuszy niż wcześniej i zdecydowanie więcej o motywacjach, które sprawiają, że ludzie wyprowadzają się do Korei. Jestem bardzo ciekawa waszego zdania. Czy chcecie się wyprowadzić do Korei? Co bierzecie pod uwagę? Dlaczego tak, a dlaczego nie?

7/13/2017 08:33:00 AM

7 cech prawdziwego Koreańczyka ;)

7 cech prawdziwego Koreańczyka ;)
Post bardzo niepoważny o cechach prawdziwego Koreańczyka (chociaż jest w tej generalizacji ziarno prawdy ;)). Co gra w duszy przeciętnego mieszkańca Kraju Porannego Spokoju?

1. Patriotyzm: w czasach powojennych Koreańczycy przedkładali dobro kraju nad własne decydując się na wiele poświęceń dla odbudowy kraju i wzrostu ogólnego dobrobytu. Interes narodu był i jest nadrzędny wobec jednostki. Obecnie czasy są spokojniejsze, ale nie zmniejsza to miłości Koreańczyków do Korei. Bez względu na to czy jest to mecz piłki nożnej czy międzynarodowy konkurs jedzenia na czas, Koreańczycy z dumą będą wspierać swoich reprezentantów. Na wakacje nie wyruszą bez opakowania pasty gochujang, albo chociaż zapasu zupek błyskawicznych, żeby nawet za granicą móc cieszyć się najlepszą kuchnią świata, bo przecież właśnie tym jest dla nich kuchnia koreańska. 

cr: ohmynews.com. Walka o przynależność wyspy Dokdo (dla Japończyków to Takeshima) do Korei, czy nazewnictwa Morza Japońskiego Morzem Wschodnim trwa.

2. Konkurencyjność: żeby osiągnąć sukces trzeba być najlepszym. Rywalizacja i wyścig szczurów są tu na porządku dziennym. Kto jest słabszy ten odpada, dlatego dzieci już od najmłodszych lat chodzą na masę zajęć dodatkowych, starsi uczniowie walczą o jak najlepsze wyniki i miejsce na prestiżowym uniwersytecie, dorośli pną się po kolejnych szczeblach kariery. Zawsze przed wszystkimi, nawet małżeństwo jest tu lokatą na przyszłość. Zasobność portfela miarą Twojego sukcesu.

3. Ekologiczność: bycie zielonym jest trendy. Oszczędzanie wody i energii, minimalizacja spalania, recykling- to hasła, które przemawiają do koreańskiej duszy. Do tego górskie spacery jako najlepsza możliwa opcja spędzania wolnego czasu. Prawdziwy Koreańczyk wie jak żyć w zgodzie z naturą... chociaż nie zawsze mu to wychodzi. Recykling w domu jest dużo prostszą sprawą, niż wyrzucenie śmieci wracając z całonocnej imprezy, szczególnie gdy w okolicy nie ma żadnego kosza, a na rogach ulic piętrzą się zachęcające kupki śmieci ;)

cr: styrofoam-recycling.com. Żeby wyrzucenie śmieci nie okazało się zbyt proste ;)

4. Wytrzymałość: prawdziwemu Koreańczykowi sen do szczęścia niepotrzebny! Praca od świtu do zmierzchu, po pracy wizyta w barze i zabawa do białego rana. Przy odrobinie szczęścia kilka godzin snu i z powrotem do pracy. Nie bez przyczyny mówi się, że Seul to miasto, które nigdy nie śpi. Lokali całodobowych jest tu wiele i nawet o 3 nad ranem przy głównych ulicach życie wre.

5. Emocjonalność: zazwyczaj duszą w sobie emocje, ale kiedy już wybuchną to kryjcie się gdzie się da. Kiedy płaczą, robią to tak, że widzi to cały świat. Kiedy się śmieją, to klepią się po nogach i machają rękoma. W serialach i telewizyjnych show nadekspresja jest normą, emocje widać jak na dłoni, ale i w życiu codziennym trochę teatralności się przydaje ;) Szef doceni, że prawie spadłem z krzesła gdy opowiedział dowcip, albo rzewnie zapłakałem nad losem jego chorego psa.

5. Uzależnienie od smartfonów: w metrze, w górach,  w windzie, na spacerze i w restauracji. Telefon trzeba mieć ze sobą wszędzie i wszędzie z niego korzystać. Po co rozmawiać kiedy można obejrzeć na telefonie nowy serial? Miejsce z brakiem dostępu do internetu to największy koszmar.

cr: randomwire.com. No dobrze, telefon przydaje się też czasem do zrobienia zakupów...

6. Niecierpliwość: gorące głowy, którym wszędzie się spieszy i wszystko chcą na teraz i już. Kultura Palli! Palli! (빨리!빨리!- szybko! szybko!) jest chyba już wbudowana w koreańskie DNA. Szybkie zmiany trendów, łatwość adaptacji, brakuje tylko czasu na odrobinę cieszenia się życiem.

7. Czekamy na Wasze propozycje :D Jakiej koreańskiej cechy tu brakuje? Może Koreańczycy to żarłoki? A może tak naprawdę każdy prawdziwy Koreańczyk to meloman?

7/06/2017 09:56:00 PM

Korea Północna

Korea Północna
Im więcej czytam o historii Korei Południowej tym bardziej przekonuję się do tego, że nie chcę myśleć o Korei Północnej jako o odrębnym kraju. Do tej pory uważałam, że jedynym rozwiązaniem konfliktu na półwyspie byłoby zlikwidowanie Kim Dzong Una oraz wielu innych ludzi, a później udzielenie im pomocy takiej jak udzielono na przykład Korei Południowej czy Japonii - jakiś kraj (oby nie Chiny) wchodzi tam i pomaga w rozwoju, wyborze nowych władz itp. To przekonanie ma mnóstwo słabych punktów. Po pierwsze Korea Północna jest tak dalece zacofana, że pomoc w rozwoju by nie wystarczyła, albo trwałaby latami. Nie można byłoby zabronić ludziom ucieczki do innych krajów, więc ucierpiałoby pewnie wielu azjatyckich sąsiadów Korei. Wymagałoby to ogromnej pomocy finansowej (i nie tylko) od bardzo wielu krajów. Ciężko byłoby mieć pewność, że ta działalność jest pozbawiona polityki i niecnych zamiarów. Po drugie nie wyobrażam sobie ile osób musiano by zabić aby jakiś kolejny fanatyk nie chciał przejąć sterów. Istnieje też ryzyko, że Kim Dzong Un jest na to przygotowany i przy ataku na jego osobę ktoś inny wystrzela w naszą stronę (lub USA i Korei Południowej) rakiety i ogólnie jest tylko gorzej. Poza tym nie wiem czy udałoby się rozwijać ten kraj stopniowo. Z tego co czytam nie wyobrażam sobie by mieszkańcy byli w stanie szybko przyjąć całą współczesną technologię, która ma nie tylko plusy, ale też dużo minusów, z którymi sami się borykamy. Brakuje międzynarodowej instytucji, która nie ma tylko statusu doradczego, a może podejmować decyzje, przygotowywać projekty i je realizować. Nie uważam się za specjalistę, nie ma dobrej odpowiedzi, bo gdyby była, to ktoś mądrzejszy by już na nią wpadł i problemu by nie było. Poza tym nadal są zwolennicy połączenia Korei Północnej i Południowej w jeden kraj - co również ma swoje plusy i minusy. Różnice są kolosalne, Korea Południowa to jeden z najbardziej rozwiniętych technologicznie krajów, wszystko zmienia się tam bardzo szybko, to książkowy przykład kraju gdzie globalizacja, i różne procesy z nią związane, są na porządku dziennym. Z drugiej strony mamy Koreę Północną, jeden z najbardziej zacofanych obszarów na świecie, zrównanie dwóch takich miejsc wydaje się projektem, który nawet gdyby zaczął się dziś, za mojego życia by się nie zakończył. To zmiana, która wymaga kilku pokoleń, ale to nie znaczy, że nie warto jej zaczynać. Więcej o tym podejściu mogliście przeczytać w naszym wywiadzie z Chu Sang Mi. To co możemy zrobić to poszerzać naszą wiedzę, wymieniać się informacjami, wspomagać instytucje, które pomagają uchodźcom i czytać, czytać, czytać. 

Na święta dostałam od siostry bardzo ciekawą książkę: "Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej", autorstwa Barbary Demick. 


Książka powstała na podstawie rozmów z uchodźcami, kilkoro z nich mieszkało w jednym mieście, więc ich relacje zostały połączone i autorka na tej podstawie przedstawiła obraz tego miejsca. Tutaj -> link, znajdziecie bardzo dobrą recenzję tego reportażu. Tutaj -> link, można tę książkę kupić. 

Polecam również książkę amerykańskiego autora. Mike Kim i jego "Z piekła do wolności. Ucieczki w Korei Północnej" to publikacja, która również wywarła na mnie duże wrażenie i przede wszystkim uświadomiła kilka rzeczy związanych z problemami uciekinierów (Chiny deportują, na granicy handel ludźmi itp). Tutaj -> link, można kupić książkę.


Autor pracuje w instytucji, która pomaga uchodźcom, dzięki niemu trafiłam do Liberty in North Korea i zainteresowałam się tym w jaki sposób można pomagać. Na początku zaczęłam ich śledzić na facebooku gdzie szybko trafiłam na kolejną stronę związaną z wolnością Korei Północnej: The Committee for Human Rights in North Korea. 

Liberty in North Korea zajmuje się pomaganiem uchodźcom. Zarówno w ucieczce, organizowaniu przelotów, zakwaterowania, jak i pomocą już po osiedleniu się w nowym miejscu. Pełnią też rolę informacyjną, na ich fanpage znajdziecie dużo ciekawych linków oraz artykułów dotyczących codziennego życia zarówno Koreańczyków mieszkających na północy, jak i tych, którym udało się uciec. Można im pomagać poprzez donacje, pracę albo założenie rescue team. Mają też sklepik, z którego dochody przeznaczone są na działalność organizacji.



U nich również ciekawe linki i teksty o Koreańczykach, np. z dziś, o zakazanych filmach: link.

The Committee for Human Rights in North Korea to organizacja zdecydowanie bardziej zaangażowana w politykę, mająca swoich ekspertów, publikująca i próbująca coś zmienić. U nich również możecie przekazać pieniądze lub kupić jakąś książkę. 

O Korei Północnej pisze się sporo, najczęściej jedynie o wojnie, kolejnych testach rakietowych i zagrożeniu jakim jest dla nas ten kraj. Mało jest informacji o tym co dla tego kraju robimy, co możemy robić i co powinniśmy. W związku z tym, że nie znam dobrej odpowiedzi zamierzam po prostu ich wspierać jak mogę oraz czytać tyle ile zdołam i regularnie Was informować o tym co o Korei Północnej się pisze.

Jako źródło informacji polecam jeszcze Centrum Studiów Polska-Azja
facebook: link
strona www: link / teksty o Korei Północnej : link
Posiadają sekcję zarówno o Korei Północnej jak i Południowej. Ich teksty często opierają się na tych zagranicznych, ale znalezienie ich, wybranie najważniejszych informacji i przeprowadzanie analizy po polsku to dużo pracy i na pewno warto ich czytać. Dobrze, że mamy taką platformę w Polsce. 



Oraz liczne dokumenty, które łatwo znaleźć i często są z polskim lektorem lub napisami
-> Korea Północna. Reżim umysłu. Do obejrzenia na YT - LINK
-> Korea Północna. Wielka iluzja. Do obejrzenia na YT - LINK
-> Korea Północna. Życie wewnątrz tajnego państwa. Do obejrzenia na YT - LINK

Na zeszłorocznym Festiwalu Filmowym Pięciu Smaków była sekcja poświęcona kinu z Korei Północnej gdzie zaprezentowano 4 filmy: link (a tu nasza recenzja 2 z nich: link). Nie jestem pewna czy na festiwalu, czy po prostu w kinie, widziałam też poruszający dokument, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. To w jaki sposób był reżyserowany i co zostało zainscenizowane na jego potrzeby jest bardzo przykre. 


Tutaj możecie obejrzeć zwiastun - link, a tutaj przeczytać krótką recenzję - link

W związku z tym, że dopiero zaczynam więcej czytać na ten temat i wcześniej nie pisałyśmy o Korei Północnej nawet na facebooku, bardzo proszę o przesyłanie ciekawych linków, propozycji, książek itp. Co jakiś czas będę robiła podsumowanie źródeł, w których można znaleźć coś ciekawego oraz przesyłała linki do ciekawych artykułów.

6/22/2017 12:23:00 AM

Matcha Tea House

Matcha Tea House
Na spotkanie w Matcha Tea House zaprosiła mnie koleżanka, z którą byłam w Korei (dziękuję <3). Krótko po naszym powrocie miałyśmy jeszcze wszystkie smaki w pamięci, więc nie obyło się bez porównań z Seulskimi kawiarniami :) Zdradzę od razu, że nie wyszłyśmy rozczarowane.

cr: matcha tea house fb
Lokal znajduje się w modnym miejscu, bo na Warszawskim placu Zbawiciela i z kawiarni można podziwiać piękną okolicę. Funkcjonuje ogródek, a większość ścian to po prostu bardzo duże okna, więc atmosfera jest bardzo przyjemna. Wystrój jest prosty, ale zadbano o szczegóły. Moją uwagę zwróciły duże różowe poduszki i żyrandole w kształcie miotełki (czy jak kto woli pędzla) do przyrządzania herbaty. 

cr: fb matcha tea house


W kawiarni znajduje się też sala w której można napić się herbaty w bardziej tradycyjny sposób. Podczas mojej wizyty były tam panie przebrane w kimona i odbywała się degustacja. 


W menu znajduje się zdecydowanie więcej deserów, niż dań konkretnych. Te które są (np. onigiri, kanapki, zupa miso) bardziej nadają się na przekąskę. Podoba mi się, że skupiają się na konkretnej rzeczy, nie przepadam za miejscami gdzie jest wszystko bo wtedy zaczynam wątpić w jakość. 

Wzięłyśmy onigiri (8 PLN), eklerkę (w menu zdaje się nazwano ją ptyś, 11 PLN), sernik (12 PLN), matcha latte (11 PLN) i smoothie (13 PLN).


Daria była trochę wcześniej i próbowała różnych ciast (14 i 12 PLN) oraz matcha latte.


Wszystko było bardzo smaczne, matcha miała ten smak co trzeba, wybór ciast jest duży i na pewno  wrócimy po więcej. Ceny uważam za konkurencyjne. Jeśli już mam się do czegoś przyczepić to wolałabym aby pałeczki nie były jednorazowe, albo chociaż podawane w innej formie. Niby duperela, ale robi dużą różnicę i ta zmiana bardzo by pasowała do całości. 

Można też zamawiać na wynos, więc na miejscu znajduje się duża witryna, z której wszystko jest podawane. Ma to swoje plusy i minusy. Nie ma złudzeń, że wszystko zostało przygotowane tuż przed podaniem (i nie chodzi mi tu o ciasta ;)), ale można od razu zobaczyć jak będzie wyglądała zamawiana przez nas rzecz. To też duża pomoc dla niezdecydowanych :)


Zdecydowanie wrócę aby spróbować sernika japońskiego i może tej pięknej bezy. Bardzo mi też smakowało ich matcha latte, nie było tak słodkie jak czasami się zdarza, więc za to duży plus.
 


Informacje praktyczne:
  • Adres: ul. Mokotowska 17, Warszawa
  • Godziny otwarcia: 08:00-23:00


Ocena Oppy:

6/19/2017 09:46:00 AM

Korea Festival 2017

Korea Festival 2017
Czerwiec, a jak czerwiec to oczywiście Korea Festival na warszawskiej Agrykoli.

Szósta edycja pod względem atrakcji w namiotach nie różniła się prawie niczym od poprzednich, więc oczywiście była strefa z jedzeniem, namioty gdzie można było ozdabiać wachlarze, poćwiczyć kaligrafię, kupić coś z kategorii k-pop i k-beauty, spróbować sił w grze na tradycyjnych instrumentach, albo zagrać w yut. Nie będę się tu o tym rozpisywać, ciekawych odsyłam do naszych postów z wcześniejszych edycji (KLIK-2016 KLIK-2015).


Jak kilkukrotnie wcześniej o tym wspominałam, co roku są dokładnie takie same atrakcje i szkoda, że nie ma na festiwalu "namiotu rotacyjnego", w którym pojawiałby się jakaś nowość. Jest to jedyny minus i tak na prawdę wynika z tego, że po prostu już tych wszystkich rzeczy próbowałam. Dla tych, którzy po raz pierwszy stykają się z kulturą Korei atrakcje są na pewno ciekawe i niosą wiele radości.


Nowością i w pewnym stopniu właśnie takim "namiotem rotacyjnym" było stanowisko Igrzysk Olimpijskich w PyeongChang, ale niestety sprowadzało się tylko do ulotek, plus za wypełnienie ankiety dostawało się olimpijską naklejkę.

Jako, że miałam sporo czasu do głównych występów, niezrażona kolejką skierowałam się do stanowiska z hanbokami. Kto był może też to zauważył, jednym z większych problemów Polek przy przymierzaniu tradycyjnych strojów koreańskich są za duże biusty! Mój biust do zbyt wielkich nie należy, więc tu nie miałam problemu, za to sukienka okazała się ciut przykusa. Widać coś za coś, większy biust=większa sukienka, mniejszy= damy Ci standardowy rozmiar koreański i okaże się, że jesteś do niego za wysoka. I jak tu Polce dogodzić? :D


Dłużej zabawiłam też w namiocie Samsunga. Można tam było wypróbować fotelu JET PACK- fani awiacji mogli odbyć symulacje lotu w specjalnym, ruchomy fotelu (niestety ze względu na wysokie temperatury często się psuł), do tego na spragnionych czekały rowery połączone z wyciskarkami soków i fotobudka, która oprócz zdjęć robiła nam tez gifa. Kilka razy stawałam w kolejce żeby wypróbować wszystkie dostępne tła, ale ja po prostu uwielbiam takie rzeczy (O naszych przygodach z koreańskimi fotobudkami przeczytacie TUTAJ).


W między czasie na głównej scenie trwały pokazy taekwondo, tańca k-pop, samulnori (tradycyjna muzyka perkusyjna) i tańca z wachlarzami, który uważam za najpiękniejszy tradycyjny koreański taniec, i mimo że w ciągu dnia zespół był na scenie dwukrotnie, to dwukrotnie oglądałam ten sam występ (zespół tworzą studentki UAM w Poznaniu i od jakiegoś czasu trwa akcja zbiórki pieniędzy na nowe wachlarze. To co robią jest równie dobre co występy koreańskich tancerek, więc warto je wesprzeć).






O 15 odbyło się oficjalne otwarcie festiwalu. Przemawiał nowy Ambasador Korei, Pan Choi Sung-joo, całkiem nieźle wyszła mu część po polsku chociaż musi jeszcze trochę potrenować ;)


Pierwszym występem w części oficjalnej był pokaz taekwondo w wykonaniu Michała Łoniewskiego (wielokrotnego mistrza Polski, Europy i świata), który z przyjaciółmi pokazał podstawy tego sportu. Tuż po nich na scenę wkroczyły gwiazdy wieczoru czyli zespół JUMP, których przedstawienia określa się jako „comic material art performance”- akrobatyka wpleciona w scenki z życia koreańskiej rodziny. Są tu stereotypowe postacie; pijany syn, śliczna młodsza córka, brzydka chłopczyca, twardziel, surowy ojciec, okularnik-fajtłapa, gangsterzy. Wszystko opiera się na taekwondo oraz taekkyon i kojarzy mi się z koreańskimi programami komediowymi. Występ bawił, chociaż miejscami wydawał mi się odrobinę zbyt przeszarżowany. To jednak koreańskie poczucie humoru, a mnie wciskanie laski w odbyt po prostu nie bawi, ale poza tymi małymi minusami cały występ oceniam jako dobry.





Na koniec artyści wspólnie pożegnali się z widzami i płynnie przeszliśmy do kolejnego punktu programu - loterii. Do wygrania były m.in. bony do koreańskich restauracji, szkatułki inkrustowane masą perłową, zestawy maseczek, odkurzacze, najnowsze telefony Samsung'a i główna nagroda, na którą wszyscy obecni po cichu liczyli, 50 calowy telewizor. Po loterii wyświetlano film „Wewnętrzne piękno”, który można było też obejrzeć na zeszłorocznym Warsaw Korean Film Festival



Podsumowując, część oficjalna festiwalu wypadła dobrze (chociaż słabiej niż w poprzednich latach), podobnie jak atrakcje na stoiskach. Mam nadzieję, że kolejne edycje będą jeszcze lepsze, a festiwal dalej będzie się rozwijał i przyciągał rzesze odwiedzających. Jadąc na niego już w autobusie spotkałam rodzinę z małymi dziećmi, którzy nic o Korei nie wiedzą, ale zainteresowały ich plakaty, więc postanowili odwiedzić festiwal. A Wy? Byliście? Jak wrażenia? Co Wam się podobało, a może coś byście zmienili? Czekamy na komentarze :)

6/08/2017 10:03:00 AM

Koreańska mapa Polski

Koreańska mapa Polski

Pisałyśmy już o tym gdzie w Korei da się znaleźć polskie ślady, czas na tekst o Korei w Polsce. Z roku na rok pojawia się coraz więcej instytucji, firm, restauracji związanych z Krajem Porannego Spokoju, więc dziś je tu zbierzemy.

UCZELNIE

Na chwilę obecną koreanistykę można studiować w Polsce na 4 uniwersytetach państwowych publicznych i 1 uczelni państwowej niepublicznej:
  • Uniwersytet Warszawski, Instytut Orientalistyczny, Zakład Japonistyki i Koreanistyki, Sekcja Koreanistyki- LINK
  • Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Neofilologii, Zakład Turkologii, Mongolistyki i Koreanistyki- LINK
  • Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu, Instytut Językoznawstwa, Zakład Filologii Koreańskiej- LINK
  • Uniwersytet Jagielloński, Instytut Bliskiego i Dalekiego Wschodu, Język i Kultura Korei- LINK
  • Uniwersytet Wrocławski, Wydział Filologiczny, Szkoła Języków Antycznych i Orientalnych, Język i Kultura Korei- LINK
  • Wyższa Szkoła Języków Obcych im. Samuela Bogumiła Lindego, Poznań- LINK

Koreańskiego można uczyć się też w licznych szkołach językowych. Po pobieżnym przejrzeniu internetu znalazłam takie kursy w praktycznie każdym większym mieście w Polsce.

RESTAURACJE

Kuchnia koreańska staje się popularna, więc i restauracji ją serwujących przybywa. W tym poście skupimy się na lokalach stricte koreańskich, albo takich, w których menu większość stanowią dania koreańskie (W wielu miastach można znaleźć knajpki z mieszanką kuchni: japońsko-koreańskie, koreańsko-chińskie itd.).

Największy wybór mamy chyba w Warszawie- Onggi, Miss Kimchi, Koreana, Sora, Shilla, Arirang, Akasaka (która ma też lokale w Łodzi i Bronowicach), Mei, KoreaTown, Seoul, Sushi&Kimchi, BentoYa, Naru...

Mieszkamy w stolicy, więc lokale w innych miastach znamy słabiej, ale miłośnicy kuchni koreańskiej na pewno znajdą ją jeszcze we Wrocławiu w restauracjach Darea, Hikari Sushi&Korean Restaurant i Kokoya, w Gdyni w Koreańskich Przysmakach, w Poznaniu w ZINDO SUSHI, w Krakowie w Oriental Spoon, Hana Sushi i Mandu, oraz w Lublinie w restauracji Koreański Dom. Jeśli chodzi o Lublin to działa tam też Stowarzyszenie Współpracy Polsko-Koreańskiej i Polska Unia Ssireum (koreańskie zapasy).

Jeżeli znacie inne miasta i lokale to dajcie nam znać w komentarzach, dodamy je do spisu :)


SKLEPY

Moda na koreańską pielęgnację i kosmetyki zawitała do Polski na dobre (o "Sekretach urody Koreanek" TUTAJ), więc nawet w dużych sieciach jak Sephora, Douglas czy Hebe kupimy koreańskie marki, ale na rynku działają też sklepy skupiające się tylko i wyłącznie na azjatyckich kosmetykach.

Sklepy internetowe:
Stacjonarne:

Korea to oczywiście nie tylko kosmetyki, więc w różnych miastach i internecie znajdziemy sklepy specjalizujące się w sprzedaży azjatyckiej żywności. W Warszawie będzie to Korea House, we Wrocławiu Mamison i Shin Food, w internecie polecamy JiroSan. Poza tym różne koreańskie przysmaki znajdziemy na przykład w Kuchniach Świata, czy w dużych supermarketach. Wpadnijcie też na stronę Azjatycki Zakątek gdzie poza kosmetykami i jedzeniem, jest też dział z gadżetami k-opowymi, artykułami papierniczymi itp..

Nie można zapomnieć o wydawnictwie Kwiaty Orientu, które jest jedynym wydawnictwem w Polsce specjalizującym się w literaturze koreańskiej. Warto zaglądać na ich stronę, mają w ofercie prawdziwe perełki.

cr: Kwiaty Orientu

To są te sklepy i miejsca, z którymi zwykły klient ma bezpośredni kontakt, ale w Polsce funkcjonuje około 140 koreańskich firm (fabryki, biura itd.). Warto wspomnieć te większe jak LG Electronics w Mławie, SK we Wrocławiu, Daewoo w Pruszkowie. Na terenie kraju działa również firma konsultingowa Hanpo, która specjalizuje się w „zapoznawaniu” inwestorów z obu państw i wzajemnej edukacji dotyczącej zwyczajów prowadzenia interesów, oraz KOTRA- Korea Business Center Warszawa, która zajmuje się szeroko rozumianym promowaniem polsko-koreańskiej współpracy ekonomicznej i wymiany handlowej oraz inwestycjami zagranicznymi.

mapa z kilkoma największymi koreańskimi firmami działającymi w Polsce, cr: paiz.gov.pl

Jeśli chodzi o instytucje państwowe to na terenie Polski działa oczywiście Ambasada Republiki Korei oraz Centrum Kultury Koreańskiej, które kilka razy w roku organizują wydarzenia promujące koreańską kulturę, z tych ważniejszych na przykład Korea Festival czy Warsaw Korean Film Festival. W Warszawie znajduje się również Kościół Koreański, oraz główna siedziba Szkoły Zen Kwan Um (posiada ośrodki jeszcze w kilku innych miastach) - szkoła buddyzmu Zen koreańskiej tradycji Czogie.

Poza tym już od kilku lat w Polsce odbywają się koncerty k-popowe, imprezy w rytmach k-popu, obozy, zloty fanów itp.. Co jakiś czas organizowane są też konferencje na temat koreańskiej kultury- największa z nich to IntoKorea w Krakowie, organizowana przez Sekcję Koreańską Dalekowschodniego Koła Naukowego UJ, której co roku patronujemy i gorąco polecamy. W kraju działa również kilka zespołów- 해어화 Haeeohwa - Zespół Tańca z Wachlarzami, Zespół tradycyjnego koreańskiego tańca z bębnami Sogo "소고팀", oraz Zespół Tradycyjnych Koreańskich Bębnów Samulnori "Keun sori-ro - 큰 소리로".

Coraz częściej w kinach studyjnych w różnych miastach można obejrzeć koreańskie filmy, ostatnio był to "Lament" i "Służąca", niedługo "Jak wytresować psa" i "W sieci". Koreańska kinematografia pojawia się również co roku na Festiwalu Pięć Smaków.

W Polsce jest również sporo koreańskich studentów z wymiany, dużą ich reprezentację można spotkać na przykład na Uniwersytecie Muzycznym w Warszawie, zresztą coś jest w tej muzyce klasycznej, w końcu do właśnie Koreańczyk- Cho Seong-Jin wygrał ostatni Konkurs Chopinowski.

cr: polskieradio.pl

Jak widać Korei Południowej jest w Polsce sporo, więc jeżeli słyszeliście o jakiś firmach czy miejscach związanych z Koreą dajcie znać, chętnie dodamy je do posta :)


*GRATIS*

Nie można zapomnieć, że Korea to nie jedynie Korea Południowa, ale i Północna, której ślady również można znaleźć w wielu miejscach w Polsce. Stosunki dyplomatyczne z Koreą Południową nawiązaliśmy dopiero w 1989 roku, ale wcześniej łączyły nas dość ścisłe relacje z Koreą Północną. Na terenie kraju działa oczywiście Ambasada Korei Północnej, oraz np. Chopol- polsko-północnokoreańskie przedsiębiorstwo, zajmujące się morskim przewozem towarów (polski oddział znajduje się w Gdyni). Do Polski przyjeżdżają również do pracy robotnicy z Korei Północnej. Warto też pamiętać o koreańskich sierotach, które mieszkały w kilku ośrodkach w Polsce w latach 50-tych (więcej o ich historii przeczytacie TUTAJ), ale nasze relacje z Koreą Północną to już temat na oddzielny post ;)
Copyright © 2016 My Oppa's Blog , Blogger