10/29/2014 11:46:00 AM

Boseong Green Tea Plantation (보성녹차밭 대한다원)

Boseong Green Tea Plantation (보성녹차밭 대한다원)
Plan odwiedzenia plantacji oraz Suncheonu był jedynym, który oznaczyłyśmy jako możliwy do pominięcia w razie problemów z czasem lub organizacją. Rozważałyśmy dostanie się z Jeju od razu do Busan (nocnym promem), ale w związku z tym, że wszystko szło nam perfekcyjnie, postanowiłyśmy zgodnie z planem przepłynąć do Wando i przed Busan zahaczyć o plantację i zatokę.

Przewodniki oraz strony internetowe podają informacje o tym jak dostać się do Boseong, ale niestety biorą pod uwagę tylko większe miejscowości takie jak Seul, Busan, Masan albo Gwangju. Właśnie przez to ostatnie miasto sugerowano nam jechać. Wydawało nam się to bez sensu. Zwłaszcza, że plan miałyśmy napięty. W jeden dzień miałyśmy przepłynąć z Jeju na Wando, odwiedzić plantację i dojechać na nocleg do Suncheonu.



Wcześniej już pisałam, że jeśli chodzi o podróżowanie to wystarczy chcieć, więc jak się domyślacie, oczywiście udało nam się pokonać tę trasę inaczej i szybciej. Drogę Wando - Haenam - Boseong pokonałyśmy w około 2,5 godziny.

Boseong
Z Boseong na plantację co 30 min jeździ lokalny autobus, przejazd trwa 15 min. Tego dnia miałyśmy szczęście, wszędzie czekałyśmy nie dłużej niż 10 min a w trakcie czekania zgadywali nas lokalni mieszkańcy.

W końcu naszym oczom ukazała się upragniona plantacja. Na początku idzie się wśród drzew, drama location, gdzie kilka par robiło sobie zdjęcia. Ze względu na to, że przyjechałyśmy 2 godziny przed zamknięciem oraz w słabą pogodę, ludzi prawie nie było.


Wejście na teren plantacji podlega opłacie. Jak wszędzie w Korei są tutaj drogowskazy, ulotki, ładne tablice oraz miła Pani w okienku sprzedająca bilety.


Jak widać na mapce, aby dojść do plantacji właściwej trzeba kawałek przejść. Mija się wtedy różne małe restauracje oraz sklepy oferujące produkty związane z zieloną herbatą. Zewsząd kuszą lody o smaku zielonej herbaty, bibimbap z ryżem o smaku zielonej herbaty, ciasta o smaku zielonej herbaty itp. Lody które tam zjadłam były najlepszymi jakie w życiu miałam okazję spróbować.

Zobrazowanie mojego uzależnienia (lody w lewym dolnym rogu są z plantacji)

Plantacja zachwyca, a my miałyśmy szczęście, że mogłyśmy ją zwiedzać praktycznie w samotności.




 

Zdecydowanie jest to miejsce, do którego chciałabym wrócić. Zwłaszcza, że nie próbowałam bibimbapu z zieloną herbatą :)

Słowo 녹차 (zielona herbata) słyszy się w Korei bardzo często. Oczywiście są ceremonie parzenia zielonej herbaty, mnóstwo odmian etc ale na mnie wrażenie robią rzeczy, których nie ma w Polsce. Pyszne desery, lody, ciasta....  mniam :d 

Informacje Praktyczne: 
  • Adres: 763-43, Nokcha-ro, Boseong-eup, Boseong-gun, Jeollanam-do
    전라남도 보성군 보성읍 녹차로 763-43
  • Dojazd: Najlepiej dostać się do Gwangju, stamtąd międzymiastowym autobusem do Boseong a następnie lokalnym do Yulpo (wysiąść na stacji Daehan Dawon)
  • Strona internetowa: klik 
  • Godziny otwarcia: Od marca do października 9-19, od listopada do lutego 9-18.
  • Cena: Dorośli 2,000 W (ok. 6 zł), dzieci (7-18 lat) 1,000 W (ok. 3 zł)

10/27/2014 03:59:00 PM

Gyeran mari (계란말이)

Gyeran mari (계란말이)
Gyeran mari to koreański omlet podawany jako przystawka do dania głównego, albo jako przekąska na lunch. Zazwyczaj dodaje się do niego jedno lub dwa posiekane warzywa, my zdecydowałyśmy się na marchewkę i cebulę.



Przygotowując danie skorzystałyśmy z przepisu GMart International Food.



Lista zakupów (2 porcje):

  • 3 jajka
  • 1 marchew
  • 1 cebula dymka

Krok 1: Do miski wbić jajka, dodać szczyptę soli i wymieszać.
Krok 2: Pokroić na drobno marchew i cebulę.



Krok 3: Wlać na patelnię 2/3 jajek.
Krok 4: Na jeszcze wilgotny omlet wsypać posiekaną marchew i cebulę (można to też zrobić od razu, mieszając jajka z warzywami jeszcze w misce).


Krok 5: Zwinać omlet dolewając pozostałą część jajek w puste miejsce powstające na patelni.
Krok 6: Gotowy omlet przełożyć na deskę i pokroić w równe krążki.


Danie jest bardzo proste i szybkie. W 15 minut stworzyłyśmy przepyszny lunch.

Smacznego :) 많이 먹고!

10/26/2014 03:17:00 PM

Liebster Blog Award

Liebster Blog Award

Karolina z wkrainietajfunow.pl nominowała nas do "Liebster Blog Award".

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 10 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz kilka osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 10 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

W ramach tego wyzwania musimy odpowiedzieć na 10 pytań, to świetna okazja żebyście poznali nas trochę bliżej.

1. Z czym kojarzy Ci się Japonia? Jeśli się nią interesujesz, to napisz dlaczego i co Cię w niej zafascynowało.

Kasia: Jako dziecko oglądałam dużo japońskiego anime. Regularnie, codziennie i z poświęceniem: Daimosa, Tsubasę (Wakabayashi <3), Sally Czarodziejkę, Yattamana i Tajemnice Złotego Miasta. Jednak to oglądanie nie wpłynęło w żaden sposób no moje zainteresowanie Japonią, to były po prostu seriale, które lubiłam i nie myślałam o tym jako o oglądaniu anime. Wśród znajomych w szkole miałam osoby, które interesowały się dzięki temu kulturą Japonii, ale pamiętam, że ja specjalnie unikałam wsiąknięcia w ten temat. Sama nie wiem dlaczego. Dopiero kiedy minęło prawie 20 lat (to brzmi staro) a ja zaczęłam interesować się Koreą, Japonia pojawia się naturalnie. Dużo moich ulubionych dram miało swoje japońskie pierwowzory, zaczęłam je oglądać, szukać informacji o różnych kulturowych różnicach, później o turystyce etc. Ze względu na to, że interesuję się historią moja opinia o Japonii nie jest w 100%  pozytywna.

Daria: Z anime i mangą! Dość banalne skojarzenie, ale tak właśnie pierwszy raz zetknęłam się z jej kulturą, oglądając na szkolnej świetlicy "Czarodziejkę z księżyca". Potem zaczęłam czytać książki na temat Japonii, a nawet sama pisać o niej krótkie artykuły. Korea jest na pierwszym miejscu, ale Japonia zajmuje zasłużone drugie. Mam nadzieję, że już niedługo ją odwiedzę i poznam trochę bliżej. Chciałabym zobaczyć jak wyglądają świątynie buddyjskie w Japonii i czy bardzo się różnią od tych koreańskich. Poza tym spróbować regionalnej kuchni (chociaż nie wiem czy coś będzie lepsze niż Bibimbap ;) ).

cr: rendermebreathless

2. Opowiedz o jakimś mega pozytywnym wydarzeniu, które Cię ostatnio spotkało.

Daria: Pierwsze co przychodzi mi do głowy to pierwszy komentarz na blogu. Prowadzimy go od niedawna, więc bardzo się ucieszyłam gdy zobaczyłam, że ktoś nas jednak czyta.

3. Poleć jakąś dobrą książkę, którą ostatnio przeczytałeś/przeczytałaś?

Kasia: Akurat w temacie Japonii bo "Bezsenność w Tokio" Marcina Bruczkowskiego. Książka podobała mi się głównie ze względu na personalny charakter reportażu oraz zamieszczone informacje i sposób prezentacji. Mimo, że historia dzieje się już prawie 20 lat temu to opisane w niej rzeczy nadal są aktualne i ważne. Bardzo dobrze się czyta. 

Daria: Ja za to ostatnio czytałam świetną książkę "Miasteczko Hibiskus" Gu Hua, powieść opartą na wydarzeniach z okresu chińskiej rewolucji kulturalnej. Czyta się lekko, a przy okazji można wyobrazić sobie jak wyglądało życie w Chinach lat sześćdziesiątych.


4. Czym się obecnie zajmujesz? Krótki opis pracy, studiów bądź szkoły mile widziany, ale fajnie byłoby się dowiedzieć także o zajęciach, które niekoniecznie należą do sfery obowiązków.



Kasia: Pracuję. Moja praca nie jest moim hobby i bez problemu przyznaję, że pracuję dla pieniędzy. Jeśli chodzi o inne zajęcia, które nie należą do sfery obowiązków, a są moim hobby to przede wszystkim rzeczy związane z Koreą (ten blog, blog na tumblr, Koreański, dramy, muzyka etc.), podróżami (np. należę do klubu górskiego) oraz książki, socjologia i historia.

Daria: Hmmm... nie będę pisać o pracy i szkole, ale o tym co robię w czasie wolnym. Kocham czytać. Książek jest już tyle, że niedługo nie będę miała ich gdzie trzymać ;). Te o Azji zajmują ważne miejsce na półce, ale jestem też miłośnikiem kryminałów. Poza tym uwielbiam spędzać czas ze znajomymi i zanudzać ich ciekawostkami o Korei.



5. Gdybyś mógł/mogła znaleźć się teraz gdziekolwiek, gdzie by to było i dlaczego?

Kasia: A mogę przenosić się w czasie? :D Nie jest to takie łatwe pytanie jak się wydaje, poza oczywistymi odpowiedziami jak "W Korei", "W Norwegii" chciałabym np. móc przenieść się na koncert Big Bang. Nie wiem czy to się uda kiedyś powtórzyć, a do Korei mogłabym pojechać sama, więc niech będzie pierwszy siedzący rząd na koncercie Big Bang :D 

Daria: Wszędzie! Jest masa miejsc gdzie chciałabym w tej chwili być, ale najbardziej chyba w Wenecji albo Nowym Jorku :D.

6. Skąd pojawił się u Ciebie pomysł prowadzenia bloga?

Kasia: Często gdy się spotykałyśmy na koreańskim większość czasu zamiast na nauce spędzałyśmy na rozmowach o samej Korei. O naszych doświadczeniach, spostrzeżeniach, planach, pomysłach etc. Pomysł na blog pojawił się całkiem naturalnie. Podoba mi się, że mamy podobną opinię w sprawie wielu bardzo różnych rzeczy dotyczących Korei.


Daria: Poza tym to też forma uporządkowania naszych przemyśleń. Kiedy piszemy posty jeszcze raz wracamy wspomnieniami do miejsc, które opisujemy, zbieramy dodatkowe informacje i dowiadujemy się nowych rzeczy.


7. Jest coś, czego chciałbyś koniecznie spróbować lub się nauczyć w najbliższym czasie?


Kasia: Chciałabym umieć wstawać rano, dobrze gotować i mówić po koreańsku przynajmniej na poziomie B2.

Daria: O! Ja dokładnie tak samo, w końcu chcę się porządnie nauczyć koreańskiego... i może jeszcze spróbować sił w Taekwondo.

8. Tak w ramach dzielenia się jedzeniowymi inspiracjami opisz swój idealny posiłek, coś, co chciałbyś teraz zjeść albo po prostu coś ciekawego, co miałeś/miałaś ostatnio okazję zjeść!

Kasia: Chciałabym teraz zjeść deser o smaku zielonej herbaty, np. lody albo sernik.

cr:http://dessertfirstgirl.com



Daria: Bardzo trudne pytanie. Kocham jeść i oglądać wszelkie programy kulinarne, więc idealny posiłek nie miałby końca, chciałabym w nim uwzględnić wszystkie ulubione potrawy. Dzisiaj mam ochotę na kuchnię indyjską i Kurczaka Tikka Masala.


kadr z filmu "Skrzydełko czy nóżka"
9. Co robisz, kiedy masz beznadziejny dzień, zjada Cię stres albo nic Ci się nie chce. Każdy sposób na relaks mile widziany!


Kasia: Ech...jak mam beznadziejny dzień to zdecydowanie maraton dramowy. Staram się wybrać dramę, której jeszcze nie oglądałam, ale jej emisja już się skończyła, albo jedną z moich ulubionych dram, którą już dobrze znam. 16-20 odcinków, trochę przewijania, rano wory pod oczami ale no regrets. Jak zjada mnie stres lub potrzebuję poprawić sobie szybko humor to słucham pozytywnych piosenek. np 1 lub 2. Jeśli to nie działa to TO jest broń ostateczna.

Daria: Za to ja kiedy mam beznadziejny dzień przygotowuję sobie kisiel cytrynowy i siadam do oglądania jakiejś starej amerykańskiej komedii, mój faworyt to "Nie jedzcie stokrotek" z Doris Day. Nie mam idealnego sposobu na stres, po prostu staram się jak najszybciej rozwiązać problem... żeby móc zasiąść do oglądania filmów ;).

10. Na koniec – jakie masz plany do końca roku? Jakaś podróż, ważne wydarzenie życiowe, a może „wszystko po staremu”?


Kasia: Jedziemy do Korei. Chciałabym też odwiedzić wtedy Japonię, jest za blisko by nie skorzystać z takiej okazji. Poza tym, cieszę się na zbliżającą się zimę, święta i wypady w góry.

Daria: Do końca roku zostało już niewiele czasu, ale chciałabym pojechać do Korei! Jeszcze raz odwiedzić moje ulubione miejsca i zobaczyć wszystkie te, których nie udało mi się ostatnim razem. Zazdroszczę Kasi, że była na Udo, ale marzy mi się też kilkudniowa wyprawa po koreańskich górach.


cr: Yonhap News Agency
Mamy nadzieję, że odpowiedziałyśmy wystarczająco wyczerpująco i przekazujemy pałeczkę dalej. Oto nominowane przez nas blogi: 

Skośnooki blog
Obywatel Świata
Włóczykij
Świat od podszewki
Shichijyuuni


A to pytania:

1. Pierwsze skojarzenie, gdy słyszysz "Korea" to?
2. Jak doszło do tego, że powstał Twój blog?
3. Jak chciałbyś/chciałabyś aby Twoje życie wyglądało za rok?
4. Jakie nietypowe nawyki posiadasz?
5. Gdy podróżujesz, czego z Polski, poza rodziną, najbardziej Ci brakuje?
6. Opowiedz o jakiejś szalonej przygodzie, którą miałeś/miałaś w trakcie podróży.
7. Czy jest coś od czego jesteś uzależniony/uzależniona? Co to jest?
8. Kolekcjonujesz coś? Jeśli tak, co to jest?
9. Jak przygotowujesz się do podróży?
10. Czy jest coś, z innych krajów, co chciałabyś sprowadzić do Polski?

Czekamy na Wasze odpowiedzi :) 

10/24/2014 04:20:00 PM

Wywiad z Nikoliną Holuk, modelką agencji SPECTO

Wywiad z Nikoliną Holuk, modelką agencji SPECTO

Nikolina Holuk

16-letnia modelka, która do swoich osiągnięć może zaliczyć wyjazd do Korei i występ w teledysku zespołu CN Blue.

Obecnie mieszka w Warszawie i dalej rozwija swoją karierę.

Instagram Nikoliny, oraz profil na stronie agencji modelek SPECTO.










Cześć, powiedz nam kilka słów o sobie.

Hej ;3 Jestem Nikolina, mam 16 lat, swoją przygodę z modelingiem zaczęłam dość wcześnie i przypadkowo, ponieważ nigdy nie chciałam być modelką, miałam kompleksy jak pewnie większość dziewczyn. Taką moją skrytą pasją jest aktorstwo i z tym bardziej chciałabym wiązać przyszłość. 

Jak zaczęła się Twoja przygoda z modelingiem?

To była bardzo śmieszna historia, ponieważ jak wspominałam stało się to przypadkowo. Pojechałam na wycieczkę szkolną do Warszawy do teatru i przy okazji wstąpiliśmy do Złotych Tarasów. Czas już powoli nam się kończył i na ostatnią chwilę biegłyśmy na zbiórkę, wtedy zatrzymał nas "booker" z pytaniem czy jestem modelką, ja zaczęłam się śmiać że nie, a on czy chciałabym być. Odpowiedziałam że nie wiem, on zaczął mi szybko opowiadać o tym na czym to polega, że nadawałabym się i żebym spróbowała i rzeczywiście miałam pierwsze zdjęcia, po czym wstawiłam je na max models gdzie odezwały się do mnie różne agencje z Polski i tak się znalazłam w mojej obecnej SPECTO. 

Jak to się stało, że trafiłaś jako modelka do Korei? Interesowałaś się wcześniej Azją?

Agencje mają to do siebie że wysyłają dziewczyny za granicę, więc tak się stało też ze mną, dostałam kontrakt w Korei :)

Co Cię urzekło w tym kraju?

Urzekła mnie kultura ludzi. Wszyscy są tam bardzo mili i uprzejmi.  

Czy "dzień z życia modelki" w Korei różni się od takiego dnia w Polsce?

Jasne że tak, tam całymi dniami jeździmy po castingach, bądź jak dostaniemy pracę to cały dzień spędzamy na planie, oczywiście weekendy i przerwy między castingami mamy wolne, ale na tym polega bycie tam :) W Polsce najczęściej dostajemy gotowe zlecenia.

zdjęcia z prywatnej kolekcji Nikoliny

Spotkały Cię jakieś zabawne przygody w Korei? Masz jakieś wydarzenia, o których nigdy nie zapomnisz?

Oczywiście :D Pierwszego dnia wyszłam do sklepu po jedzenie. Idąc było łatwo, za rogiem, ale wracając zgubiłam się i wszystko dla mnie wyglądało tak samo: każdy sklep, każdy napis, każda ulica taka sama. Dwie godziny nie mogłam znaleźć drogi, ściemniło się, było zimno i szukałam ludzi, którzy potrafią mówić po angielsku, ponieważ tam większość ludzi nie potrafi, no i ostatecznie znalazłam w barze kasjera, który w google maps znalazł mi dokładnie którędy mam wrócić ;33

A co sądzisz o jedzeniu? Próbowałaś tamtejszych specjałów? Wielu narzeka, że kuchnia koreańska jest zbyt pikantna.

Nie lubię próbować nowych rzeczy, więc nic nie spróbowałam, ale mam słabość do słodyczy i najlepsze były snickersy, są tam aż 3 smaki i np. ok. 6 smaków oreo! To był raj :D

Jak inne modelki reagowały na "modelkę Polkę" w Korei? Mamy nadzieję, że zawarłaś dużo nowych przyjaźni.

Niestety nie mieszkałam z Polkami, więc kontaktów z nikim nie utrzymuję, lokatorki miałam miłe chociaż czasem specyficzne.

Jak Ci się pracuje z Azjatami? Czy pojawiała się bariera językowa?

Na każdy casting i do każdej pracy jeździł z nami booker, który wszystko mówił i rozmawiał z nimi, my nie musiałyśmy się o to martwić, nawet dziewczyny, które nie znają angielskiego dawały radę.

Wystąpiłaś w teledysku bardzo znanego w Korei zespołu CN Blue. Możesz nam coś o tym powiedzieć? Zaprzyjaźniłaś się z muzykami?

To była dla mnie niesamowita przygoda, z całym zespołem nie pracowałam, tylko przy paru ujęciach miałam przyjemność zobaczyć się z głównym wokalistą i jest on bardzo miły i uroczy :))

W teledysku grałaś główną rolę. Złapałaś kontakt z odtwórcą męskiej roli, wydażyły się jakieś zabawne sytuacje na planie?

Nie wiem czy zabawne, ale było tam dużo kamer, dziennikarzy, bardzo dużo ludzi i niezbyt wiedziałam co się dzieje, starałam się robić swoje ;3

Zdjęcia z prywatnej kolekcji Nikoliny

Teraz wróciłaś do Polski. Planujesz powrót do Azji? Jakie masz plany na przyszłość? Może Japonia?

Prawdopodobnie odwiedzę Tokio bądź może Chiny, jeszcze zobaczymy co przyniesie przyszłość :)


Bardzo dziękujemy za poświęcony czas!

Bardzo mi miło, że mogłam podzielić się doświadczeniem :)



Nikolina wystąpiła w teledysku do piosenki "Can't Stop" koreańskiej grupy CN Blue:





10/22/2014 04:03:00 PM

Nauka koreańskiego w domu - część 2

Nauka koreańskiego w domu - część 2
Ciągle zmagam się ze swoim koreańskim i nieustannie poszukuję motywacji. Kiedyś wystarczyło pomyśleć o Oppie, ale teraz kiedy już nie mam złudzeń, że z Oppą nic mi nie wyjdzie, muszę się mobilizować inaczej. Na fejsie jakiś czas temu zamieściłyśmy linka do 12 poziomów nauczania. Daria mnie zdiagnozowała, uważa, że obie jesteśmy na etapie 7: "%$!# this" czyli powinnam znaleźć w sobie siły i wejść na poziom 8 "pulling yourself together". Niestety mój etap 7 jest połączony z 9 "You decide you’ll speak that language perfectly before ever opening your mouth with a native", a że wiem, że nauka koreańskiego raczej nigdy się nie kończy i zawsze będzie można się jeszcze czegoś nauczyć, to nawet mi się nie chce zaczynać, bo to jest BEZ SENSU. Na szczęście wszystko się zmieniło kiedy obejrzałam ten CUDOWNY filmik.

 

Od razu czujecie się lepiej, prawda? Od razu chcecie przystąpić do nauki, wierzycie, że ma to sens i co prawda Mateusz nie zna koreańskiego i nie wie jaki jest trudny, ale tak! damy radę! Dzięki Mateusz!

Po obejrzeniu tego filmiku wróciłam na MEMRISE (taaak...to Kim Woo Bin <3)
gdzie polecam Wam kurs: 1000 najbardziej podstawowych koreańskich słów
  • plusy: lektor, wymowa, powtórzenia, wszystko w jednym miejscu
  • minusy: piekielna transkrypcja utrudnia naukę 
  • wnioski: można to wykorzystać jako bazę, albo przyswoić transkrypcję i tam ćwiczyć. (dla mnie to duży minus, ponieważ zapamiętuję jak się pisze transkrypcję, a nie jak się wymawia słowo, co nijak ma się do rzeczywistości)

Inne miejsca gdzie można znaleźć spisy najbardziej popularnych słów. 1, 2, 3, 4, 5.

Co dalej radzi Mateusz? Koreańskie radio. Zasmuciłam się, że nie poleca słuchania koreańskich piosenek jako ćwiczenia językowego, ale ma rację, gdyby to działało to już dawno byłabym na 12, ostatnim, poziomie wtajemniczenia. Owszem, na pewno coś można z nich wynieść (np. 눈,코,입 -> EYES, NOSE, LIPS etc), ale wsłuchanie się w mówiony koreański to zupełnie coś innego. Pamiętam jak na zajęciach moje prowadzące zawsze miały uwagi co do mojej wymowy, warto wiedzieć jak się składa zdania i jak powinny brzmieć. Nie będzie zaskoczeniem jak powiem, że mam Samsunga na androidzie, więc wiem, że na ten system jest bardzo dużo aplikacji z radiem. Ja słucham głównie MBC mini, która oferuje trzy stacje: MBC Radio (głównie wiadomości, audycje, reportaże i czasami jakieś kindie albo kpop) oraz MBC FM4U i Channel M (więcej angielskojęzycznych piosenek, co jakiś czas audycja albo wiadomości). Fajne jest również to, że można na bieżąco komentować program (na razie tylko czytam wpisy innych). Mam też SBN (Smart Broadcasting Network) i akurat leci jakaś dziwna audycja typu opowiadanie historyczne. Jest jeszcze np. koreańska aplikacja dająca dostęp do większości stacji, ale chce za dużo uprawnień i nie zdecydowałam się na jej instalację.

Jeśli chodzi o czytanie i później powtarzanie, to moim zdaniem NAVER jest najlepszy. Można się tam zapoznać z różnymi gazetami: 1, 2, 3, 4, 5. Poza tym są blogi, ogłoszenia, reklamy, zapowiedzi etc. Polecam też DAUM, działa na podobnej zasadzie. Idealnie byłoby czytać na papierze i mieć możliwość podkreślania wybranych słów, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby drukować wybrane artykuły. Na początku swojej przygody z koreańskim wybierałam głównie life-stylowe teksty z Elle i "celeb news" z High Cut.

Mateusz (btw, czy on się nie obrazi, że mówię o nim po imieniu? ;p)  mówi też o totalnej immersji, co ja wolę nazywać koreańską bańką :p Zanurzanie się w języku i otaczanie wszystkim co możliwe. Dramy, muzyka, gazety, facebook, telefon, rozmowy, wiadomości, radio etc.



Dramy oglądam jeszcze z angielskimi napisami, chociaż staram się już więcej słuchać niż czytać.  Jeśli chodzi o facebooka to czasami przełączam go na koreański, ale przy prowadzeniu strony liczy się dokładność, więc częściej korzystam z języka polskiego. Tak jak pisałam w pierwszej części, najwięcej po koreańsku piszę na telefonie, Instagram to miejsce gdzie mam najwięcej kontaktów z Koreańczykami. Piszę po koreańsku gdy opisuję jakieś zdjęcie albo gdy komentuję czyjeś. Na moim telefonie ustawienie dodatkowego języka jest bardzo proste i przełączanie między polskim, a koreańskim odbywa się z poziomu klawiatury. Niektóre kontakty mam wpisane po koreańsku (np. mamę 엄마 i Darię 다리아 ).

Ta fioletowa ikonka z oczami to MBC mini

Co jeszcze? Na swoim laptopie mam naklejki z koreańską klawiaturą. Moje są już zdarte, więc nie zasługują na zdjęcie, ale zobaczcie te, aż chce się pisać.

źródło : ebay

A to kawałek mojego pulpitu, dzięki temu zapamiętałam jak są śmieci (쓰레기), muzyka (음악) i japoński (일본어). Btw, poznajecie tego pana? ;)


Co możemy jeszcze zrobić by żyć w koreańskiej bańce językowej? Mamy gry online do ćwiczenia języka 1, 2, 3 oraz gry na telefon 1, 2, 3.

Możliwości jest niezliczenie wiele i mogłabym jeszcze długo wymieniać. Jakie Wy macie patenty? Z czego korzystacie? Podzielcie się swoją wiedzą :)

10/20/2014 05:15:00 PM

"Taenghwa. Koreańskie malarstwo świątynne" - wystawa w Muzeum Azji i Pacyfiku

"Taenghwa. Koreańskie malarstwo świątynne" - wystawa w Muzeum Azji i Pacyfiku
Wybrałyśmy się na nową wystawę Muzeum Azji i Pacyfiku - "Taenghwa. Koreańskie malarstwo świątynne". Inauguracja odbyła się w piątek, 17.10.2014 o godzinie 18.00 w siedzibie muzeum przy ulicy Solec 24 w Warszawie.

Spotkałyśmy się wcześniej, więc na miejscu byłyśmy przed czasem. Nowy budynek, "złote" drzwi do muzeum oraz groźnie wyglądające rzeźby podziałały na nas onieśmielająco, weszłyśmy dopiero gdy uzbierało się więcej osób. Wśród gości byli obecni przedstawiciele Centrum Kultury Koreańskiej oraz Muzeum Mazowieckiego w Płocku, które jako pierwsze prezentowało kolekcję.


Taenghwa to koreańskie malarstwo świątynne, które charakteryzuje sie dużym formatem, wielobarwnością oraz ekspresją. Ten styl malarstwa formował się stopniowo od XIII wieku. W czasach dynastii Joseon (XIV-XIX wiek) w Korei dominował konfucjanizm, a buddyzm został wyparty na wieś, wtedy związane z nim malarstwo nabrało cech sztuki ludowej. Obrazy w stylu taenghwa ukazują, oprócz buddyjskich bóstw, także postacie z innych religii: duchy z wierzeń szamanistycznych, bóstwa wedyjskie, postacie konfucjanizmu i taoistyczne.


"Dziesięć obrazów [...], stanowi część zespołu jaki został zgromadzony przez koreańską mniszkę Dae An Sunim w celu przekazania ich ośrodkom i świątyniom Szkoły Zen Kwan Lim na Zachodzie. Szkoła została założona przez 78. patriarchę w linii przekazu od Buddy Siakjamuniego, mistrza zen koreańskiej tradycji Czogje, Seung Sahna, wybitną postać współczesnego buddyzmu [...]. Mistrz dość szybko został zaproszony do Polski, skutkiem czego Kwan Um jest pierwszą działającą (od 1978 r.) w naszym kraju szkołą buddyzmu".


O godzinie 18:00 rozpoczął się wernisaż. Grzegorz Piaskowski, kurator wystawy, opowiedział wyczerpująco o większości obrazów oraz podkreślił jak nietypowa i ważna jest ta kolekcja. Malarstwo tego typu stanowi tradycję niemal nieznaną na Zachodzie, przez co tematyka wystawy jest pionierska. Również dla osób zainteresowanych sztuką Dalekiego Wschodu eksponaty mogą być zaskoczeniem. Dzięki Japonii i Chinom sztuka zen jest głównie kojarzona z minimalizmem, prostotą i surową elegancją, natomiast w przypadku taenghwa jest zupełnie odwrotnie. Obrazy są niezwykle kolorowe, ekspresywne i pełne postaci.


"Podczas gdy świątynie chińskie wprowadzały z reguły tylko jedną figurę strażnika w świątyni, malowidła koreańskie mogą przedstawiać aż do 104 różnych strażników. Są wśród nich postacie z hinduistycznej, taoistycznej i lokalnej koreańskiej mitologii. W późniejszym okresie dynastii Joseon buddyjskie obrazy stały się bardziej złożone pod względem zagospodarowania przestrzeni i zaczęły zostawiać mniej pustych powierzchni. Są zaopatrzone w więcej elementów dekoracyjnych i mają kolistą kompozycję". 

Grupa strażników Dhamy wokół Ucchusmy, z Indrą, Weituo w górnej lewej i prawej stronie. Król Smok, kilka Wadżrapani, Królowie Podziemi, Niebiańscy Generałowie i inni z przodu. Zdjęcie ze strony muzeum.

Strażnicy z powyższego obrazu nazywani są też Boskim Zgromadzeniem i mają ochraniać wszystkich praktykujących buddyjskie nauczanie.

Przykłady obrazów znajdujących się w koreańskich świątyniach buddyjskich

Wystawa jest niezwykle ciekawa i zdobyłyśmy wiele nowych, interesujących informacji o malarstwie świątynnym. Gdy kolejny raz będziemy odwiedzać Świątynię Jogyesa z pewnością sprawdzimy ile z tej wiedzy pozostało w naszych głowach (świątynia jest główną siedzibą zakonu Chogye). Polecamy.

Informacje praktyczne:
  • Adres: ul. Solec 24, Warszawa.
  • Dojazd: Autobusami 118, 127, 166 na przystanek Solec. (niedługo również drugą linią metra na stację "Centrum Nauki Kopernik")
  • Wystawa czynna do 16 listopada.
  • Wstęp bezpłatny
Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Taenghwa. Koreńskie malarstwo świątynne" autorstwa Woo San Sunim.

10/18/2014 07:02:00 PM

Ihwa Mural Village

Ihwa Mural Village
Seul to ponad 10 mln moloch, który bardzo gwałtownie się rozrasta. Wszędzie powstają nowe, wielkie blokowiska, a stare dzielnice popadają w zapomnienie. Na zboczach gór znajduje się wiele zaniedbanych osiedli, pełnych małych, starych domów. Większość z nich powstało tuż po wojnie koreańskiej i są nazywane „daldongnae” (달동네) lub księżycowymi wioskami (달동네 można przetłumaczyć jako księżycowa wioska lub dzielnica nędzy), nazwa pochodzi od tego, że domki na zboczach gór mają bliżej do księżyca. Wiele takich dzielnic jest systematycznie wyburzanych na rzecz nowoczesnej architektury.

Ihwa-dong położona na górze Naksan znajduje się między stacjami Dongdaemun i Hyehwa, poniżej Naksan Park. Ciasno ustawione domki, strome chodniki, wąskie uliczki, schody i zaskakująca cisza. W tak wielkim mieście dziwi brak samochodów, w okolicy nie rzucają się w oczy żadne neony, zapomina się o tym, że jest się w Seulu. Co jednak odróżnia to miejsce od innych zapomnianych dzielnic? Sztuka!

Okolicę wypełnia ponad 60 murali, a co roku powstają kolejne. Większość z nich namalowano podczas kampanii „Sztuka w mieście” organizowanej przez Ministerstwo Kultury, Sportu i Turystyki w 2006 roku. 68 artystów, w tym Han Zemma, zaczęło przekształcać nudną, szarą dzielnicę. Poza praktyczną pomocą finansową dla mieszkańców okolicy, murale miały wnieść odrobinę kolorytu i odmłodzić wizerunek osiedla. Część murali przestała istnieć gdy wyburzono budynki, jednak wciąż jest ich pełno, a młodzi artyści umieszczają tu kolejne prace.


Teraz Ihwa Mural Village stała się popularnym miejscem wśród blogerów, fotografów, par na romantycznych spacerach. Niektóre domy zostały nawet przekształcone w restauracje i kawiarnie specjalnie żeby złapać zmęczonych wspinaczką turystów, których jest tu pełno. Kiedy ja zwiedzałam okolicę, wręcz przepychałam się między japońskimi i chińskimi wycieczkami, a była dopiero 9 rano. Poza zwiedzającymi można też tu spotkać...ekipy filmowe. Urokliwe murale są częstym miejscem kręcenia dram, czy programów rozrywkowych.

Lee SeungGi w "1N2D", Gwanghee&Sunhwa "We got married", drama "Roof Prince", mural namalowany przez Kim Heechul'a (Super Junior) w "We got married - global edition"

Wędrując po okolicy można dotrzeć do Naksan Park i fragmentów starego Seoul City Wall wybudowanego w 1394 roku (rok później rozpoczęto budowę Gyeongbokgung). Na pewno jeszcze wrócę do Ihwa-dong, żeby ponownie zgubić się w labiryncie uliczek i poszukać nowych murali.



Informacje praktyczne:
  • Dojazd: Hyehwa station (linia 4), ​​wyjście 2. Następnie około 500m prosto w stronę Marronnier Square. Skręć dwa razy w lewo, do ulicy Yulgok-ro 19-Gil.

10/16/2014 06:52:00 PM

Pałac Gyeongbokgung (경복궁)

Pałac Gyeongbokgung (경복궁)
Pałac Gyeongbokgung to zdecydowanie jedno z tych miejsc, które w Korei trzeba odwiedzić. Nie tylko dlatego, że znajduje się we wszystkich możliwych przewodnikach i poradnikach, ale przede wszystkim dlatego, że jest to miejsce, które zachwyca swoim wyglądem i wzrusza niesamowitą historią. 

Historia Gyeongbokgung sięga czasów Korei dynastii Joseon, pierwsze zabudowania powstały na tym terenie już w 1395 roku. Niestety ze względu na ciężką historię Korei, również Gyeongbokgung dużo się nacierpiał. W 1592 roku został spalony podczas inwazji Japonii i aż przez 273 lata jego szczątki niszczały w zapomnieniu. Dopiero w 1867 roku przeprowadzono renowację podczas której odbudowano 330 budynków, które stanęły na powierzchni 432,703 m2.

Dziedziniec Zewnętrzny i Dziedziniec Wewnętrzny tworzyły podział życia władcy na dwie strefy. W Zewnętrznym znajdowały się oficjalne pomieszczenia dla władcy oraz podległych mu urzędników, a w Wewnętrznym kwatery prywatne dla rodziny królewskiej oraz ogrody.


Na zdjęciu bardzo dobrze widać ogrom przedsięwzięcia jakim było wybudowanie kompleksu pałacowego. 330 budynków to aż 7 792 pomieszczeń, a do tego jeszcze bramy, pawilony, mosty i ogrody. Wszystko utrzymane w konfiguracji labiryntowej, z górą Bugaksan w tle, w czasach świetności musiało robić oszałamiające wrażenie. Niestety znów dali o sobie znać Japończycy. Od 1911 roku kompleks był systematycznie niszczony, w 1915 roku, gdy zostało już tylko 10% zabudowań, Japończycy postawili na tym terenie kwatery kolonialistów.

Obecnie kompleks pałacowy posiada około 40% pierwotnych zabudowań. Koreańczycy odrestaurowali to co oszczędzili Japończycy, a resztę odbudowali. 


Na terenie znajduje się również National Palace Museum oraz Folk Museum, co sprawia, że na wizytę w kompleksie warto przeznaczyć więcej czasu.


Na zdjęciu widać, że metro w Seulu dojeżdża wszędzie pod same drzwi (tutaj bramę) i gdy wcześniej przeczyta się wskazówki oraz wybierze odpowiednie wyjście to bardzo trudno jest się zgubić. Aby dojechać do pałacu można wybrać linię 3, wyjście 5 na stacji Gyeongbokgung Palace lub linię 5, wyjście 2 na stacji Gwanghwamun.
 
Zwiedzanie proponuję zacząć od muzeum, które poświęcone jest dynastii Joseon. Wystawy stałe obejmują informacje o władcach, sztuce, nauce, pałacach oraz życiu codziennym mieszkańców tego okresu.


Zwiedzanie samego kompleksu pałacowego nie ma konkretnie wytyczonej ścieżki. Układ labiryntowy został zachowany, więc wydaje się, ze ciągle jest coś nowego do zobaczenia.





Warto również odwiedzić Folk Museum. Wystawa plenerowa wiernie odwzorowuje sklepy z późnej ery Joseon i pokazuje rozwój koreańskiego społeczeństwa na początku XX wieku.







Informacje praktyczne:
  • Dojazd: Linia 3, wyjście 5 na stacji Gyeongbokgung Palace lub linia 5, wyjście 2 na stacji Gwanghwamun.
  • Cena:  Dorośli (wiek 19-64): 3,000 won (około 9,5 zł) / Grupy (min 10 osób): 2,400 won
    Dzieci (wiek 7-18): 1,500 won (około 4,6 zł) / Grupy (min 10 osób): 1,200 won
    * Istnieje możliwość kupienia karnetu za 10 000 won (ok 31 zł). W ramach tego biletu można odwiedzić cztery pałace (Changdeokgung, Changgyeonggung, Deoksugung, Gyeongbokgung) oraz Jongmyo Shrine. Karnet ważny jest miesiąc, nie podlega zwrotowi, można go kupić w kasie dowolnego pałacu.
  • Godziny otwarcia:  Styczeń-Luty 09:00-17:00 / Marzec-Maj 09:00-18:00 / Czerwiec-Sierpień 09:00-18:30 / Wrzesień-Październik 09:00-18:00 / Listopad-Grudzień 09:00-17:00. We wtorki nieczynne. 
  • Istnieje możliwość obejrzenia oficjalnej zmiany wart przed główna bramą pałacu, więcej można o tym przeczytać tu.
Copyright © 2016 My Oppa's Blog , Blogger