4/24/2017 12:19:00 PM

O koreańskim internecie słów kilka


Korea Południowa to kraj, w którym nowe technologie są na porządku dziennym, szybki internet jest rzeczą naturalną, a najpopularniejszą formą spędzania czasu w komunikacji miejskiej jest siedzenie z nosem w telefonie i serfowanie po kolejnych stronach. Jednak jeśli chodzi o wyszukiwarki Koreańczycy utknęli w latach dziewięćdziesiątych.

Korea to jeden z nielicznych krajów na świecie gdzie Internet Explorer jest wiodącą przeglądarką, ale nie ze względu na jej wygodę czy zaawansowanie, ale ponieważ lokalne prawodawstwo nie daje użytkownikowi żadnej innej opcji. Koreańczycy są skazani na IE między innymi przy zakupach online, bankowości elektronicznej, czy korzystaniu ze stron rządowych.

Jak widać na placach jednej ręki można policzyć kraje gdzie IE jest wiodącą przeglądarką.



Wyjaśnienie tego fenomenu jest bardzo proste. W kraju wciąż obowiązuje przestarzałe prawo z 1999 roku ograniczające korzystanie z innych przeglądarek. System płatności online realizowany przez rząd Korei Południowej jest oparty na ActiveX, które oczywiście wymaga programu Internet Explorer, aby działać poprawnie.

Żeby realizować zwykły przelew wymagane jest instalowanie dodatkowych wtyczek i kilkukrotne uwierzytelnianie, co powoduje, że najprostsza transakcja zajmuje niepotrzebnie wiele czasu. Kilka haseł, aktualizowanie oprogramowania i zabezpieczeń, ponowne uruchamianie przeglądarki... Czasami szybciej iść do banku i załatwić sprawę w okienku.

Mimo, że Koreańczycy mogą korzystać z innych przeglądarek do zwykłego serfowania po sieci, przyzwyczajenie bierze górę i IE wciąż króluje. Na szczęście coraz częściej mówi się o zmianie przepisów, więc miejmy nadzieję na rychłe "uwolnienie przeglądarek".



Korea w internetowym świecie wyróżnia się również wyszukiwarką. Google zawłaszczyły około 83% rynku światowego, jednak w Kraju Porannego Spokoju dominującą wyszukiwarką jest Naver (nazwa pochodzi od słowa Navigate, a sama firma została nomen omen założona w 1999 roku), który ma udziały w 70% krajowego rynku.

Naver bliżej niż do Google jest na przykład do Onetu czy WP. Na stronie jest dużo sekcji, banerów, działów z popularnymi tematami, czy blogami. Tym co daje jej przewagę jest skuteczność. W porównaniu do Google działa o wiele lepiej jeśli chodzi o wyszukiwanie w języku koreańskim. Wiele stron, które wyskakuje w wynikach na Naver, w Google się nie pojawi (Przy okazji warto wspomnieć, że na terenie Korei nie działa Google Maps).


Prosty przykład. Wyszukajmy po koreańsku 이브닝 가운 (suknia wieczorowa) na Naver.com oraz na Google.co.kr. Na Naver wyskoczyły 3 wyniki z encyklopedii, 5 wyników z nowości, 5 dokumentów, kilkanaście zdjęć i postów na blogach. Teraz Google: kilka obrazków (w tym tylko 1 z nowości), 1 wynik encyklopedyczny, reszta to blogi. Jak widać Naver jest lepiej dostosowany do potrzeb użytkowników i to właśnie dlatego Google mają w Korei Południowej tylko niecałe 2% rynku.

Wiemy już jakie wyszukiwarki i przeglądarki dominują w Korei, zostały jeszcze komunikatory. Najpopularniejszy z nich to KakaoTalk- darmowa aplikacja na smartfona oraz PC umożliwiająca czat, przesyłanie zdjęć i i filmów, czy prowadzenie rozmów. Jedyny wymóg to oczywiście dostęp do internetu. Ponad 93% użytkowników smartfonów w Korei korzysta właśnie z Kakao. Aplikacja jest na tyle popularna, a internet na tyle powszechny, że praktycznie nie wysyła się sms-ów, a rozmawia właśnie za jej pośrednictwem. Profil użytkownika jest powiązany z jego numerem telefonu, więc gdy zapiszemy czyjś numer, kontakt na Kakao doda się automatycznie. Oczywiście można też wyszukać użytkowników po ich ID. Aplikacja posiada różne inne opcje- gry, sklep z emotikonami, KakaoStory, kupony itd.. Wiele sklepów w dziale kontakt poza (lub nawet zamiast!) e-mailem podaje również ID z Kakao.

Emotikony w aplikacji są rozbrajające, są w stanie przekazać praktycznie każdą emocję.

A co jeśli chodzi o zakupy? Tu od lat dominuje Gmarket, czyli koreański odpowiednik Allegro. Kolejna założona w 1999 roku firma, to niekwestionowany lider, sprzedający po prostu wszystko.




Korzystaliście kiedyś z GMarket, Navera, albo KakaoTalk? Jakie są Wasze doświadczenia? A może słyszeliście o jakimś innym internetowym udogodnieniu charakterystycznym tylko dla Korei Południowej?

Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że z niecierpliwością czekam kiedy Internet Explorer przestanie być tak powszechny ;)

7 komentarzy:

  1. Moją największą zgrozą w Korei było to, że mapy google naprawdę nie działają ;o KakaoTalk nawet ja miała przez jakiś czas, ale zdecydowanie wolę WhatsApp ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja od razu zaopatrzyłam się w koreańskie odpowiedniki z mapami :D

      Usuń
  2. Jezu właśnie załamały mnie te mapy... explorera jeszcze przeżyję , ale mapy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściągnij sobie Daum albo Naver Maps (네이버 지도), przydadzą się ;) dobre jest też Jiyachul z siecią połączeń metra (ewentualnie Seoul Subway), to coś w stylu naszego jakdojadę i jest po angielsku.

      Usuń
  3. Uwielbiam Kakaotalk! Wiadomości i zdjęcia, a nawet filmiki docierają do znajomych nawet, kiedy nie mam grosza na koncie ani wykupionego pakietu internetowego (ani wifi), wystarczy sam zasięg! Wielu moim znajomym nieinteresującym się Koreą poleciłam tę aplikację i również są z niej bardzo zadowoleni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to chyba mój ulubiony koreański komunikator, no i te zabójcze emotki :D

      Usuń
  4. Co do map polecam aplikację "maps.me" na smartfony - nie tylko jeśli chodzi o Koreę :) można też zaimportować do niej swoje zapisane mapy google

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 My Oppa's Blog , Blogger